Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

Nowe otwarcie

Mamy - z różnych powodów - nie było w blogosferze ładnych kilka miesięcy. Nie oznacza to jednak, że wcale nie zaglądała na strony, które zdążyła już polubić, nie odwiedzała blogów, które bywały wcześniej skarbnicą pomysłów, wręcz przeciwnie!
Mama coraz bardziej lubi bycie w sieci, gdyby jeszcze miała szybsze łącze internetowe, byłoby świetnie...

Rozpoczął się kolejny rok w naszym życiu, wielu z nas podejmuje nowe wyzwania... tak też jest w przypadku Mamy :)
spróbuje raz jeszcze, postara się być bardziej wytrwała...
czy się uda, to się okaże...





piątek, 24 kwietnia 2015

Takie tam


Dziś refleksyjnie.
Koniec tygodnia. Trudnego tygodnia nie tylko dla wychowanków, ale też dla nauczycieli.
Pani również przeżywała ten czas – procedury, koperty, protokoły... ile można?


A dziś rozpoczyna się weekend.

Pracowicie i szczęśliwie.

Mama w końcu uporała się z siewem warzyw. Posadziła rozsadę selerów, porów, kapusty. Teraz tylko trzeba podlewać (bo susza okrutna) i czekać na pierwsze listki. Jutro zaplanowała sadzenie kwiatów i ziół, które przez kilka najbliższych miesięcy będą dekorować miejsca odpoczynku. Jest zmęczona, ale jednocześnie zadowolona.


Szczęście w domu jest tym większe, że Piękna przyniosła wspaniałe świadectwo:)) Pracowała na nie wiele lat i efekt jest cudowny. Mamę niezwykle cieszą sukcesy Dzieci – szkoda tylko, że nie docenia się zbytnio wysiłku młodego człowieka – bo przecież najważniejszy jest wynik egzaminu; nie liczy się wytrwałość, upór, dążenie do celu, systematyczność, ważne jest, czy będziesz miał szczęście w czasie matury, na ile dyspozycja dnia pozwoli na dobre napisanie pracy – to smutne;(

Teraz więc trzeba mocno trzymać kciuki w maju i wierzyć, że zdobyte wiadomości i umiejętności zostaną właściwie wykorzystane.

A tak pożegnał Mamę piątek -


Ciepło, przyjemnie, malowniczo:)

poniedziałek, 23 marca 2015

Przesilenie...



Poniedziałek dobiega końca. To był męczący dzień, a co gorsza... podobnie zapowiadają się kolejne dni w tym tygodniu. Mama jest zmęczona. Niemal dwanaście godzin była poza domem – nie lubi tego. Bolą ją nogi, boli głowa i wydaje się, że nie ma na nic siły. Herbatka owocowa, spokojna melodia, jabłko – może będzie lepiej...


Skąd to zmęczenie?
Zewsząd słychać „Wiosna”, samopoczucie powinno być wspaniałe... a tu taki spadek energii i tak mało się chce. A przecież Wielkanoc za pasem – trzeba umyć okna, uporządkować kuchenne półki, zadbać o świąteczne dekoracje – Niedziela Palmowa tuż, tuż... Mama to też dziś zrozumiała.


Zakupy. Ale markety to nie jej świat. Za głośno, za szybko... Całe szczęście, że Piękna mogła pomóc. Wszystko odbyło się o wiele sprawniej.

 I nagle pytanie:
- Mamo, pamiętasz o zebraniu?



Tak zebranie, prawdopodobnie ostatnie dla Mamy, jeżeli mamy na myśli edukację Pięknej. W maju matura (oj, będzie się działo...). Jak można być nieobecnym? Szybki, na ile to jest możliwe, (bo godziny komunikacyjnego szczytu) przejazd przez miasto, wypakowanie toreb, jeszcze szybszy posiłek i... z powrotem na drugą stronę miasta. Warto było. Mama słyszy wiele miłych słów, ma nadzieję, że Piękna nie zawiedzie jej oczekiwań, ale przede wszystkim nie zawiedzie samej siebie, bo plany ma ciekawe, choć wymagające. Powrót do domu jest przyjemny.

To jednak nie koniec dnia. Do „akcji” wkracza Tata.
- Pojedziesz ze mną? – pyta Mamę.
- Oczywiście.
Mama nie odmówi. Był czas, aby zadbać o to co materialne, teraz trzeba zadbać o to, co duchowe. Trwają rekolekcje, konferencje są naprawdę ciekawe – jest wiara, to znajdą się też siły.




Niedługo północ. Czas zakończyć ten dzień. W końcu Mama jest spokojna. Zmęczenie odeszło. Planuje zadania na jutro... i nareszcie może obejrzeć torbę, jaką sobie sprawiła...


sobota, 21 marca 2015

Zmiany na wiosnę



Nowa pora roku. Wiosna. Zaczęła się pięknie, przyjemnie. Ciepło słońca, śpiew ptaków, kolory w ogrodzie... wszystko zaczyna się od nowa, od początku.

Od początku powstanie też ten blog. Już trochę wiem o blogowaniu, poznałam kilka ciekawych osób, zainteresowały mnie pewne tematy - wszystko jednak do tej pory skierowane było na moja pracę.


A przecież jest jeszcze życie poza szkołą -  
  • obowiązki mamy, żony, gospodyni;
  • zainteresowania;
  • pasje;
  • podróże;

Wszystko naprawdę się liczy, wpływa na to, jaką jestem kobietą, jak funkcjonuję (również w pracy)...